Jazda z góry bez trzymanki, a nie gramolenie się na szczyt – taka jest efektywna nauka angielskiego

 

Zdarzało mi się słyszeć od dorosłych, uczących się angielskiego: “Ja nie dam rady zrobić tego projektu, bo my jeszcze nie przerabialiśmy >to be<”. “A czy myślisz, że zakładając firmę zaraz po studiach pedagogicznych znałam się na zarządzaniu, finansach i marketingu?” – pytam.

 

Proces uczenia się języka angielskiego (innych przedmiotów zresztą też) zwykle my-dorośli wyobrażamy sobie jako wchodzenie pod górę. Na dole przyswajamy “my name is”, kolory, liczby, słownictwo podstawowe, lub co gorsza “suchą” odmianę czasownika “to be”. Potem stopniowo, powoli coraz trudniejsze słówka i struktury. I tak po kilku-kilkunastu latach w końcu NAUCZYMY SIĘ języka angielskiego.

 

Przepraszam, ale muszę Cię rozczarować. Po pierwsze: najnowsze badania wykazują, że nauka “od dołu do góry” jest bardzo mało efektywna. Po drugie: angielskiego nie NAuczysz się nigdy.

 

“Od dołu do góry” czyli: nie widzę szczytu

Tradycyjny proces uczenia, oparty na opanowaniu podstaw i stopniowym poszerzaniu wiedzy, aż do osiągnięcia jakiegoś celu, powoli odchodzi do lamusa. Kiedy przyswajasz podstawy (“dół”), masz mgliste pojęcie po co ich potrzebujesz i co cię czeka “na szczycie”. Jak nie wiem po co się uczę, to mam słabą, albo żadną, motywację do nauki. Poruszam się nieco jak dziecko we mgle. Czytaj: efektywność uczenia się jest bliska zeru.

 

Ucz się na problemie

Trudno jest nam przyjąć założenie, o którym fantastycznie opowiadała psycholożka Agnieszka Stein podczas konferencji organizowanej przez szkołę Mozaika 11 lutego 2017 w Białymstoku. Zdaniem Stein najlepiej jest się uczyć na konkretnym problemie (projekcie). To on nam mówi czego potrzebujemy do jego rozwiązania, jakiej wiedzy i jakich umiejętności. Prościej? Jak człowiek uzna, że coś mu jest potrzebne do osiągnięcia celu, to się tego nauczy.

 

Z autopsji

Znam z autopsji szkolnej – homeschool’owej wiele przypadków potwierdzających efektywność uczenia się na problemie. Przychodzi do szkoły na test kwalifikacyjny (tzw. placement test) dorosły uczeń na ogólnym poziomie przedśredniozaawansowanym (A2/B1). Podczas rozmowy posługuje się jednak tak zaawansowanym branżowym słownictwem, że niejednego nauczyciela mógłby wprawić w zakłopotanie. Dlaczego tak się dzieje?

 

Dlaczego ktoś na niższym poziomie językowym może mieć tak zaawansowany zasób słów?

Bo najprawdopodobniej uczył się angielskiego: projektowo (patrz Stein), “przy okazji” i pod wpływem emocji. Wyobraź sobie: człowiek pracuje zawodowo w branży, która go pasjonuje. Ma do zrobienia projekt wymagający znajomości języka angielskiego. Jest maksymalnie skupiony na celu. Emocje mogą wywołać w nim dodatkowo stan flow, podczas którego zapomina o jedzeniu, o czasie i o potrzebie snu. Taki stan powoduje, że prędko ustala, czego potrzebuje do osiągnięcia swojego celu. Jest to m.in. sprawne opanowanie konkretnej partii słownictwa branżowego. Wykorzysta więc wszystko co ma pod ręką, żeby szybko “załatwić sprawę”. Zdaniem Justyny Liber, certyfikowanej trenerki Dynamiki Talentów, w stanie flow efektywność pracy może wzrosnąć nawet o 500%! Czy wyobrażasz sobie w jak krótkim czasie ten człowiek nauczy się czegoś, na co inni potrzebują roku?

 

Mimo to angielskiego nie nauczysz się nigdy…

Polskiego zresztą też nie. Ale nie o to przecież chodzi. Języka nie da się nauczyć w całości. Owszem możesz osiągnąć poziom biegłości językowej i posiąść ogromny zasób słów, ale oczywistym jest, że nigdy nie będzie to 100%. A więc nie spinaj się zbytnio – pamiętaj, że stres obniża efektywność nauki 🙂 Warto przy okazji przypomnieć, że z językiem obcym jest jak z wieloma innymi organami w naszym ciele – nieużywane zanikają. Dlatego nawet osoby na poziomie biegłości językowej nie mogą sobie pozwolić na dłuższą abstynencję językową. Książki i filmy po angielsku, seriale, radio BBC, konwersacje językowe – to tylko niektóre ze sposobów na podtrzymywanie przy życiu językowego ducha.

 

“To be” i “Dzień świra”

Na koniec chcę cię uspokoić. Niezależnie od tego w jak bardzo tradycyjny sposób uczy twoja szkoła językowa – nie trafisz dziś na naukę odmiany “to be”, rodem z kultowego filmu “Dzień świra”. Nie ta epoka! A jeśli jednak trafisz, to też wspaniale. Będzie to dowodem, że podróże w czasie są już możliwe i dostępne dla zwykłych śmiertelników – pozdrowienia dla Stephena Hawking’a!

 

Leave a comment

Your email address will not be published. Required fields are marked *

PROMOCJE

200 zł na start

dla nowych kursantów na kursy Future (dzieci), Rebel (młodzież), Challenge (dorośli)

Zestaw kursanta o wartości 249 zł

w cenie kursu do kursów Teddy Eddie i Savvy Ed

30 godzin korepetycji Help Desk gratis

do kursów Future i Rebel

Podręczniki gratis

(przy opłacie roku z góry) do kursu Challenge (dorośli)